Przeczytane Książki.
  KSIĄŻKA TV   KSIĄŻKI I LUDZIE   KATALOG KSIĄŻEK   ZNALEZIONE W KSIĄŻKACH   KONKURSY   COOKIES
 
rozmiar czcionki:  A A A

Karina Pjankowa - Z miłości do prawdy

2013-11-07 17:25:05
Autor: Karina Pjankowa
Tytuł: Z miłości do prawdy
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2011
Miejsce wydanie: Lublin
Wydanie: I
Okładka : Miękka
Obwoluta: Nie
Stron: 520
Nakład: b.d.

     A to żmija! O tak, Karina Pjankowa to prawdziwa żmija, jakich mało na tym świecie! Nie dość, że napisała genialny kryminał w świecie fantasy, to jeszcze urwała akcję w takim szokującym momencie! Nie wspomnę już, że autorka jest zaledwie rok starsza od mnie. Jedno trzeba przyznać, Pjankowa to jedna z najmłodszych, a  zarazem najzdolniejszych pisarek literatury fantasy, które  zadebiutowały w świetnym stylu. Ale zacznijmy od początku?

     Karina Pjankowa jest z pochodzenia Rosjanką. Urodzona w 1989 roku w Kemerowie, obecnie studiuje prawo na Kemerowskom Gosudarstwiennom Uniwesitietie. Tak jak wielu początkujących pisarzy, swoje pierwsze opowiadania zamieszczała w Internecie. W 2008 roku zadebiutowała w wydawnictwie Armada powieścią "Prawa i powinności". Miała wtedy zaledwie19 lat. Rok później jej książka ukazała się także w Polsce. Jednak wielkie uznanie krytyki i sukces finansowy zdobyła dopiero dzięki swojej drugiej powieści "Z miłości do prawdy". Została ona wydana w lutym tego roku, za sprawą Fabryki Słów. Co więcej, przez dłuższy czas utrzymywała się na trzecim miejscu bestsellerów tego wydawnictwa! Co według mnie, jest znaczącym sukcesem, zwłaszcza dla początkującej pisarki.

     O czym tak w zasadzie jest "Z miłośći do prawdy"? Jakby pominąć magię, runy, mocarstwa zamieszkiwane przez wszelkiej maści nadprzyrodzone istoty, to mamy tutaj dobry, wciągający kryminał, który bez problemu mógłby konkurować nawet z  przygodami Sherlocka Holmesa. Ale z wątkami fantastycznymi prezentuje się jako jeden z najoryginalniejszych projektów  obecnych na rynku księgarskim. Główna bohaterka to Rinnelis Tyen, najlepszy Śledczy Straży Królewskiej miasta Illeny, stolicy Erolu. Jest bezwzględną, zarozumiała, bezczelną i zawsze pewną siebie żmiją! Działa w sposób absolutnie poprawny, nigdy nie narusza litery prawa, nigdy nikomu nie pobłaża. Gdyby miała wybór między moralnością, miłością czy przyjaźnią, a prawem, Tyen bez wahania wybrałaby prawo. Niektórym wręcz wydaje się, że nie może być ona człowiekiem z krwi i kości, lecz jakimś potwornym mechanizmem pozbawionym uczuć. Choć? niezaprzeczalnie atrakcyjnym i całkiem pociągającym mechanizmem. Wśród kolegów po fachu wzbudza szacunek, ale jednocześnie strach. Tyen nie jest osobą, której ktokolwiek chciałby podpaść. Przestępcy czy zwykli obywatele - każdy woli schodzić jej z drogi, bo wie, jak okrutna potrafi ona być. Akcja zaczyna się, gdy w stolicy zamieszkanego przez ludzi państwa Erolu dochodzi do brutalnego zabójstwa. Zamordowana zostaje córka jednego z potężnych arystokratów, księcia Ayrela. W ogrodzie jego willi, gdzie dokonano rytualnego mordu, zostaje znalezione narzędzie zbrodni i schwytany potencjalny zabójca. Pojmany na miejscu zbrodni należy do rasy kahe (powiedzmy, że można ją porównać z odmianą elfów). Kahe są wojowniczy i długowieczni, a ich terytoria graniczą z mocarstwem ludzi. Na swoje nieszczęście kahe trafia w ręce najbardziej skrupulatnej śledczej w Straży Królewskiej, czyli naszej głównej bohaterki. Podejrzany zawzięcie unika odpowiedzi na zadawane pytania i nic o nim nie wiadomo. Ale to nie problem dla Rinnelis Tyen. Korzystając z wszystkich możliwych postępów, sztuczek i zastraszania, udaje jej się złamać nieulękłego kahe i wydobyć z niego potrzebne informacje, a wszystko o dziwo - zgodnie z przepisami prawa. Niestety, zeznania kahe (dowiadujemy się przy okazji, że nazywa się Lare Rienharn i jest niewinny), niczego nie wyjaśniają, przeciwnie, wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Kahe jest jedynie pionkiem w grze prowadzonej przez władzę i potężnych przedstawicieli innych ras. Tyen wplątuje się w złożoną intrygę. Jednak strażniczka za wszelką cenę chce rozwiązać tę sprawę - nie na darmo zapracowała sobie na tytuł najwybitniejszego i najskuteczniejszego śledczego w stolicy. Zamierza dowiedzieć się, kto odpowiada za spisek i wystawić mu rachunek z lichwiarskim procentem.

     Pierwsze co wrzuca nam się w oczy to to że pisarka tworzy naprawdę dopracowany świat o interesującej strukturze kulturowej jak i politycznej. Mamy tutaj nawiązania do elfów, krasnoludów czy też wampirów. Ludzie posiadają własne mocarstwo o dumnej nazwie Erol, z którym graniczą różne pomniejsze państwa innych ras. Fabuła książki głównie przybliża nam najbardziej rasę kahe, która odgrywa tutaj jedną z najistotniejszych ról w powieści. Dowiadujemy się o ich tradycjach, zwyczajach, strukturze panowania w ich klanach, a także o dyskryminacyjnych i niezbyt stabilnych relacjach między ludzką rasą, a kahe. W świecie pisarki liczy się także magia. Autorka stworzyła ciekawy podział i sposób używania żywiołów oraz szczegółowe opisy zaklęć. W całej powieści mamy od grom walk przy użyciu magii, niż przy wykorzystaniu konwencjonalnej, broni białej. Muszę jednak przyznać, że przebieg wszystkich potyczek jest bardzo efektowny i dobrze opisany, dzięki czemu walki są na wysokim poziomie i wciągają czytelnika w tą powieść. Lecz należy nadal pamiętać, że to nie walki są rdzeniem książki, lecz nasz wątek kryminalny.

     Sięgając po książkę, dostajemy kawał dobrego kryminału. Trzyma w napięciu i momentami zaskakuje zwrotami akcji, a jednocześnie wszystko jest doskonale połączone z elementami fantasy. Karina Pjankowa w świetny sposób zapoznaję czytelnika z strukturą i polityką mocarstwa Erol. Na przykładzie naszej bohaterki, Rinnelis Tyen, zwanej złośliwie przez wszystkich Żmiją, poznajemy metody działania całego wydziału śledczego, a także sposób myślenia jego pracowników. Nie zaprzeczę, że bardzo ciekawie czyta się wszystkie związane ze śledztwem teorie i hipotezy, jakie stawia Tyen. Pisarka wykreowała oryginalną i niebanalną bohaterkę. Z jednej strony można ją pokochać, a z drugiej - szczerze znienawidzić. Pani śledczy posiada specyficzne cechy charakteru, które wśród przestępców (ale i współpracowników po fachu) budzą przerażenie, a jednocześnie - zjednują sobie ich szacunek. Jest bezwzględna, bezkompromisowa i zawsze nieustępliwa. Erol to państwo, w którym władza sądownicza ma potężne wpływy, dzięki czemu funkcjonariusze Straży Królewskiej posiadają nawet większe przywileje niż arystokraci, a pozostali członkowie społeczności odnoszą się do śledczych wręcz z ukrywanym lękiem (podobnie ma się sprawa z Inkwizytorami w opowiadaniach Jacka Piekary). Tak więc Rinnelis stara się wykorzystywać na każdym kroku przywileje, jakie posiada, ale tak, by zachować prawo. Dla niej liczy się tylko wymierzenie sprawiedliwości. Jest postacią nietypową, trudną do polubienia. Gdy poznajemy jej rodzinę i młodość, dowiadujemy się, dlaczego taka się stała. Praktycznie cały czas śledcza trzyma swoje emocje na wodze, pozostaje chłodna i przejawia wręcz arogancką wyższość wobec wszystkich wokół, co sprawia z kolei, że powoli zaczynamy się zgadzać z negatywnymi opiniami na jej temat. Można zaryzykować podsumowanie, że jest ona złem działającym na rzecz dobra. Są jednak takie chwile, że choć Żmija stara się uchodzić za bezwzględną i niedostępną, dostrzegamy, że jest ona normalnym człowiekiem, którego może czasem ogarnąć wątpliwości, lęk o swoje życie czy bezpieczeństwo rodziny.   

     Genialnym wątkiem w całej książce jest rywalizacja między Rinnelis, a podejrzanym na początku powieści Lare Rienharnem. Takiego zabójczego duetu wrogów dawno nie widziałem. Choć Rienharn okazał się niewinny, on także posiada swoje powody, by rozwiązać zagadkę morderstwa. Zamiast współpracować, obie strony rywalizują i walczą między sobą. Od razu początku nasi bohaterowie nie przypadli sobie do gustu (w sumie trudno się dziwić, znając typowe zachowaniu Tyen). Jednak, mimo wszystko, oboje skrycie szanują i nawet podziwiają się wzajemnie, jako godnych siebie przeciwników. Docinki i szermierka słowna między postaciami dodają całości rumieńców. Trzeba przyznać, że wykreowanie głównych bohaterów w tak pomysłowym zestawieniu wymagało od autorki ogromnej pracy.

     Kolejnym atutem powieści jest narracja, prowadzona tak w pierwszej, jak i trzeciej osobie. Narratorem pierwszoosobowym została oczywiście nasza główna bohaterka, natomiast narratorami trzecioosobowymi są pozostałe postacie, na przykład Lare Rienharn czy też Kae Raen Oron. Dzięki temu zabiegowi poznajemy przebieg wydarzeń z perspektywy reszty bohaterów. Jednak największym plusem w powieści Pjankowej są stworzone przez nią rasy. Mowa o kahe i przemieńcach. Czytając powieść, stopniowo poznajemy niezwykle pomysłowe ciekawostki i szczegóły na ich temat. Najbardziej zaimponowała mi hierarchia i obyczaje tych ras. Na przykład, gdy spojrzymy na przemieńców z klanu Rysiów (Oronowie), można by ich porównać do sprawnie działającej mafii: Pierwszy Lord kieruje całym klanem, Drugi Lord dowodzi wojskiem, a Trzeci odpowiada za wywiad i szpiegostwo. Co więcej, oprócz zdolności przemiany w poszczególne zwierzęta, przemieńcy samym węchem potrafią wyczuć praktycznie wszystko: strach, zmianę emocji, gniew, miłość, a nawet magię w otoczeniu. Kahe natomiast to rasa o niezwykłych zdolnościach magicznych. W przeciwieństwie do magii ludzi, bardziej dynamicznej i chaotycznej, magia kahe jest melodyjna i uporządkowana, a tym samym - silniejsza. Jednym z ciekawszych obyczajów kahe jest da-liss, czyli krwawa zemsta. Jeśli dany wróg naprawdę poważnie zaszkodzi jakiemuś członkowi domu kahe, wówczas poprzysięga on da-liss. Oznacza to nie tylko ślubowanie zabicia wroga, ale i zobowiązanie, że żaden inny kahe na świecie nie ma prawa tknąć wyznaczonej ofiary, jedynie ten, który poprzysiągł zemstę, ma prawo go uśmiercić. Jeśli natomiast ktoś trzeci zabiłby osobę, którą przysięgano zemstę, sam stałby się jej obiektem. Trzeba przyznać, że autorka stworzyła naprawdę interesującą obyczajowość.

     "Z miłości do prawdy" to obowiązkowa pozycja dla każdego czytelnika gatunku fantasy, powieść, którą czyta się z szybko  i z prawdziwą przyjemnością, jest napisana lekko i sprawnie. Jak na tak młodą pisarkę, Karina Pjankowa pokazała wysoki poziom. Stworzyła świat pełny magii i ciekawych ras, dzieło, w którym pojawiają się dynamiczne sceny walk, spiski polityczne, konflikty między domami kahe a mocarstwem ludzi, intrygi klanów przemieńców? i wiele innych wątków. A najciekawsze jest to, że wszystkie składają się w jedną spójną całość. Polecam gorąco każdemu, kto ceni sobie dobre kryminały obsadzone w świecie fantastyki. Jedno muszę przyznać - młoda studentka prawa stworzyła genialne zakończenie, którego w życiu bym się nie spodziewał, ale o tym przekonacie się sami, sięgając po książkę. Rinnelis Tyen, strażniczka śledcza Straży Królewskiej miasta Illeny, jest jedyną w swoim rodzaju żmiją!

Marcin Cholewski
Dodaj do ulubionych Dodaj do ulubionych     Poleć artykuł znajomemu Poleć znajomemu     Dodaj swój komentarz Dodaj komentarz
 

Wyślij e-mail rekomendujący ten artykuł

E-mail adresata
 
 
Karina Pjankowa - Z miłości do prawdy

Czytaj cały artykuł

 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 

Dodaj swój komentarz do artykułu.
 
Komentarz
 
Autor
 
 
Wasze komentarze
Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu.
Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, redakcja może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.
Szukaj 
 
Twój Profil
Login
 
Hasło
 
 
Wpisz swój adres e-mail, który podałeś przy rejestracji.
E-mail
 
Szukamy Przyjaciół Książek
Jeśli jesteś zainteresowany współtworzeniem społeczności czytelniczej naszego portalu...
 
 
Nasza ankieta
Kto jest najwybitniejszym autorem kryminałów z okresu PRL ?
 
 
O firmie   Współpraca   Redakcja   Polityka prywatności   Kontakt
Copyright © 2017 Przeczytane Książki. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i realizacja L77