W warszawskim Teatrze Komedia możemy oglądać spektakl z koncertową grę Joanny Liszowskiej i Anny Guzik.
"Wydmuszka" autorstwa Marcina Szczygielskiego i w reżyserii Tomasza Dutkiewicza to z pozoru komedia, ale także portret dwóch współczesnych kobiet z różnych światów.
Pierwszym zaskoczeniem dla widzów jest fakt, że zdecydowana większość akcji rozgrywa się w bibliotece. Bibliotekarkę gra Anna Guzik. Jest kobietą samotną, wyłączoną z życia, szarą myszką. Mieszka z matką i w zasadzie jedynie z nią utrzymuje kontakt. Całe jej życie to praca i ucieczka w świat lektur, zastępujących normalne życie. Niespodziewanym gościem w bibliotece jest żona miejscowego biznesmena (Joanna Liszowska), kobieta atrakcyjna, ale myśli o życiu zdecydowanie w kategoriach hedonistycznych - modne stroje i pieniądze. Spotkanie dwóch tak różnych kobiet stanie się początkiem nietypowej przyjaźni i wprowadzi istotne zmiany w życiu każdej z nich. Rozwój akcji zaś obrazują książki polecane kolejno do lektury przez bibliotekarkę, przyszłej przyjaciółce. Najpierw jest to romans Danielle Steel, potem "Anna Karenina" Lwa Tołstoja, wreszcie "Perswazje" Jane Austen. O każdej książce kobiety przynajmniej przez chwilę rozmawiają, porównują lekturowe sytuacje do własnego życia. Każda marzy o wielkiej, wspaniałej miłości. Realia jednak są dużo inne, niż by się chciało.
Spektakl "Wydmuszki" jest pełen zwrotów akcji, a fabuła tak nieoczekiwana jak dusza kobiety. Szczegółów zdradzać nie będę, mogę tylko zapewnić, że ogląda się znakomicie. Wśród wielu refleksji, jest też i taka, że w książkach możemy się czasem przejrzeć jak w zwierciadle oraz, że książki czasem mogą mieć wpływ na nasze postępowanie.
Grzegorz Cielecki